farolwebad1

A+ A A-
Andrzej Kumor

Andrzej Kumor

Redaktor naczelny Gońca, dziennikarz i publicysta. Poczytaj Kumora...

niedziela, 04 styczeń 2015 01:51

Wojna 2015

Napisane przez

 

kumor

Jeśli mamy szukać w nowym roku źródeł optymizmu, to z pewnością potrzebujemy mocnych nerwów i silnego serca. Będzie to rok, który przyniesie wiele wrażeń. Już choćby dlatego, że jest to rok wyborczy w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Polsce i kilku innych krajach. 

To, co trzeszczało w roku 2014, w 2015 będzie pękać.

Zacznijmy od "globalu".

W analizach amerykańskich typuje się dzisiaj wprost jako "przeciwników" (adversaries) "porządku globalnego" trzy państwa – Rosję, Iran i Chiny. Iran dodany został do tego worka na wniosek mocarstwa bliskowschodniego.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 05 styczeń 2015 20:11
piątek, 19 grudzień 2014 15:51

Bez trwogi

Napisane przez

kumorTrwoga istnienia jest dobrze opisana. Od protestantów Kierkegaarda i Heideggera po ateistę Sartre'a. Każdy może jej posmakować. Lęk przed tym, co jest, i przed tym, co może być. Jesteśmy jak plemię z kotliny, które wie, że czeka je wędrówka przez góry, na drugą stronę…

Mimo całego zgiełku odkrywania ludzkich mocy, transformacji technicznej świata, pozyskiwania nowych narzędzi oddziaływania – wchodzenia w głąb rzeczy i przestrzeni kosmosu; mimo pokracznego wpychania paluchów do garnków życia, człowiek nadal się trwoży.

Dzieje się tak dlatego, że z własnej pychy i szatańskich podszeptów usiłuje być tym, kim nie jest, niezależnym i samowystarczalnym. Po prostu, usiłuje zapomnieć, że jest dzieckiem Bożym. Kiedy zapominamy o własnej naturze, tracimy grunt pod nogami; otwiera się czeluść trwogi. Wielu wlewa w nią całe morza samookłamywania. Stara się odsunąć od siebie, nie myśleć o rzeczach ostatecznych, zatopić w pracy, zaabsorbować codziennymi zdarzeniami, podniecać karierą, "szybkim" życiem na adrenalinie, zalewa ją alkoholem, narkotykami, lekami psychotropowymi, chodzi leczyć się z depresji.

Wielu z nas usiłuje nie dopuszczać do siebie prawd podstawowych, namacalnych; że przemijamy, że jesteśmy tutaj tylko po to, by odejść, że tutaj nie jest na zawsze i żadnych rzeczy materialnych zabrać nie możemy. Używamy tego świata tylko na chwilę, krótką chwilę.

Przechodzimy przez kotlinę i powoli wchodzimy na przełęcz.

Człowiek zdołał zbudować chrześcijańską cywilizację Zachodu, bo przez wieki jego wzrok spoczywał na tym, co wieczne. Wiedział, że z tego świata jest wybawiony, wiedział, jak ma żyć. Bo przecież wieczność zaczyna się dzisiaj, tu i teraz.

Nasza osobista wieczność wkroczyła na świat wraz z naszym poczęciem.

Zaistnieliśmy! I tu jest jedynie początek. To, co tu, liczy się jedynie ze względu na to, co tam.

A wszystko to stało się możliwe przez Niego, który sam do nas przyszedł, by pokazać drogę. Przyszedł i wciąż przychodzi do każdego i namawia.

Dlaczego nie przymusza? Dlaczego nas wszystkich niczym głupie stado baranów (którymi tak często jesteśmy) nie zapędzi psami do wieczności?

Dlaczego nam nie wykręci ręki, nie wrzuci do wora i tam nie powiezie? Nas głupich, którzy tak łatwo dajemy się zwodzić, którzy tak łatwo reagujemy na perkal i paciorki?

Nie czyni tego, bo nas kocha, szanuje, bo jesteśmy mu bliscy, bo dał nam jeden z największych darów – wolną wolę, dał nam zdolność kochania i zdolność rozumowania, że stworzył nas na swój obraz. Obiecuje, że gdy do niego sami przyjdziemy, da nam wszystko – obiecuje "obcowanie świętych". Zna nas jak zły szeląg, był tu, żeby pokazać drogę, żeby nas zbawić. Ta droga jest bajecznie prosta, otwarta dla każdego, bynajmniej za sprawą bogactw tego świata.

Boże Narodzenie przypomina, że Pan Bóg rodzi się w każdym z nas, do każdego przychodzi tak delikatnie, jak dziecko, od nas zależy, czy inni będą go w nas dostrzegać, od nas zależy, czy damy mu w nas urosnąć, czy będzie z nami do końca. Dlatego, że dał nam wolną wolę – cechę istot wyższych, dlatego, że chce, byśmy sami wybrali Boży Ład, abyśmy sami bez żadnego przymusu odpowiedzieli na Jego miłość, przyjęli Jego dar.

Jeśli tak się stanie, jeśli nie wyrzucimy Go z siebie, nigdy nie będziemy już sami, i żadna czeluść przed nami się nie otworzy.

My jesteśmy z Niego, przez Niego i dla Niego Króla Wszechświata.

Jeśli przyjmiemy prawdę naszego udziału w Nim, przestaniemy się lękać, a wzrok naszej duszy spocznie na rzeczach trwałych, sięgnie poza kotlinę doczesności.

Mówię tu rzeczy najbanalniejsze z banalnych, bo przecież, aby przepełnić życie radością wystarczy zaczynać dzień od modlitwy, aby przestać się trwożyć wystarczy przyjąć łaskę Bożą, otworzyć się na Niego w nas.

Dzisiaj wielu ludzi zachowuje się jak pijane zające, również przez nas, przez nasz grzech; wielu wyrzuca kochające, delikatne Boże Dziecię ze żłóbka swego sumienia.

Robią to z łatwością, która czasem ich samych zadziwia. Daje chwilowe uczucie "wyzwolenia". Wydaje im się przez moment, że sami mogą stanowić porządek świata, że Pan Bóg do niczego nie jest im już potrzebny.

Potem "wyzwalają się" na co dzień, ale coraz bardziej niknie przyjemność z tym związana, zaczyna pojawiać się pustka, wkracza trwoga... Próbują wówczas się ratować, coś zaradzić, nie chcą się przed sobą przyznać, że to dlatego, iż Go wyrzucili od siebie. Zaczynają szukać możliwości łatania egzystencjalnej dziury, stają się "poszukujący". I pół biedy, jeśli po kilku próbach, z pokorą przyznają się przed sobą do klęski i ponownie otworzą na łaskę; pół biedy, gdy uznają swą głupotę. Wymaga to bowiem poskromienia pychy, wymaga dostrzeżenia wiecznego horyzontu, przemyślenia samego siebie, urodzenia się na nowo; urodzenia się na nowo poprzez przyjęcia przychodzącego na świat Chrystusa.

"Nie było miejsca w gospodzie…" I nasze serca są często tymi "gospodami".

Szans nawrócenia jest wiele, Pan Bóg dotyka każdego inaczej. Dotyka nas szczególnie w Boże Narodzenie. To są święta mocnego oddziaływania. Miłość Boża rozlewa się po świecie szczególnie, widać ją na każdym kroku. W ten nastrój usiłuje się wlać komercja, sprzedaż fantów tego świata; zło zawsze ubiera się w szaty dobrego. Nie dajmy się! Otwórzmy serca na prawdziwą Radość, przeciwieństwo egzystencjalnej trwogi, przestańmy rozglądać się po tym, co kto ma, oprzyjmy wzrok na wieczności, którą niesie nowo narodzony Bóg-Człowiek w darze.

Wesołych Świąt, niech to będzie dla nas wszystkich czas wielkiego szczęścia.

Andrzej Kumor

Ostatnio zmieniany niedziela, 20 grudzień 2015 04:16
sobota, 13 grudzień 2014 09:58

Tortura niszczy dusze

Napisał

kumorPo co się torturuje? 

Od dawna wiadomo, że pod względem wydobywania informacji tortury są średnio skuteczne, a raczej nieskuteczne. CIA od lat 50. ubiegłego wieku prowadziła cały szereg eksperymentów pozwalających ocenić skuteczność "narzędzi wydobywczych". Istnieje na ten temat ciekawa odtajniona literatura. Próbowano LSD, próbowano eliksirów prawdy, próbowano wszystkiego. Oczywiście, ludzie pod wpływem tortur mówią, czasem bardzo dużo, a w większości wypadków zbyt dużo, i jednym z głównych problemów jest ocena ich wiarygodności. Służy temu m.in. weryfikowanie wiadomości z kilku źródeł. CIA po licznych eksperymentach doszła do wniosku, że najbardziej skuteczną metodą na wroga jest udająca kochającą kobietę prostytutka i alkohol. Większość mężczyzn w sytuacjach intymności i łóżkowego "bezpieczeństwa", nakierowanych sytuacyjnie, mówi prawdę, mówi "w zaufaniu".
Wiedzieli o tym także "zimnowojenni" czekiści z całą bezwzględnością używający kochliwych niewiast w służbie ogólnoświatowego pochodu proletariatu, wiedzieli adepci sztuki wydobywczej z PRL-u, używający atrakcyjnych i zdeprawowanych pań.
Ze względów kulturowych na islamskich bojców takie metody nie działają (choć warto sprawdzić), natomiast – z ujawnionego właśnie raportu o torturowaniu wynika, że przemoc stosowana była beznadziejnie głupio i powszechnie – na dzień dobry, czasem przez pomyłkę, czasem wobec informatorów.
Podręczniki mówią zaś, że jeśli znęcamy się na przesłuchiwanym, to trzeba przedmiot rozhuśtać mentalnie, pozostawiając jednak nadzieję. Bez iskry nadziei ludzie mają tendencję do "odpływania" w paranoję, zamykania się.
W wydobywaniu informacji najważniejsze są początkowe godziny, kiedy u zatrzymanego trwa szok związany z pojmaniem. Wszystko to jest wielokrotnie opisywane.

niedziela, 07 grudzień 2014 08:30

Uczmy się od Ankary

Napisał

kumorWizyta prezydenta Putina w Turcji jakoś tak półgębkiem przemknęła przez media, być może dlatego, że wynika z niej jednoznacznie, iż Turcja jest państwem, które potrafi bronić swoich interesów na scenie międzynarodowej. W przeciwieństwie do warszawskiej polityki zagranicznej na zamiejscowy telefon, prezydent Erdogan nie daje sobie w kaszę dmuchać, a potencjał militarny i gospodarczy jego kraju każe się z nim liczyć. Będąca członkiem NATO Turcja kilkakrotnie pokazała i Amerykanom, Rosjanom, i Żydom (z którymi, w przeciwieństwie do Warszawy, również potrafi ostro grać), że jest regionalnym "krążownikiem", a nie państwem klienckim.


Dyplomacja turecka doskonale odróżnia język deklaracji od języka faktów i umie sprawnie zawiadywać obydwiema domenami – raz mówiąc i nic nie robiąc, innym razem zaś robiąc, niewiele mówiąc. A wszystko to w oparciu o posiadane atuty. Nic na wyrost. W polskim wypadku tego rodzaju mechanizmy są wprost nie do pojęcia. No ale nie ma się co dziwić, polska państwowość nie zdołała odrosnąć od peerelowskiej guberni i nie wiadomo, czy starczy czasu, by w ogóle to nastąpiło.

sobota, 29 listopad 2014 19:04

Ludzie, którzy nie patrzą w oczy

Napisał

kumorPo raz pierwszy od lat przeczytałem książkę – w całości, od deski do deski – w dodatku zwyczajną powieść. 

Janusz Beynar mieszka tu u nas, w Ontario. Nie jest pisarzem rozplakatowanym w mediach głównego nurtu, ale jest uczciwym człowiekiem, który myśli, bacznie obserwuje to, co się dzieje, i ma odwagę pisać o tym, jak jest.
Dożyliśmy czasów, kiedy autocenzura debaty publicznej praktycznie odebrała głos normalnym ludziom. Strach przed – w najlepszym wypadku – ostracyzmem, w najgorszym – dotkliwym procesem sądowym czy zwolnieniem z pracy, powoduje, że ludzie przestają zabierać głos w sprawach ważnych, milkną zasznurowani politycznie poprawnym dyktatem.
Dlatego właśnie "Ludzie, którzy nie patrzą w oczy" Beynara są tak ważni; ze swadą, w wartkiej akcji, autor porusza temat dyktatu radykalnego homoseksualizmu, pedofilskich mafii rozciągających macki na instytucje państwa, sięgających najwyższych poziomów władzy, a także biznesu aborcyjnego, pod pozorem troski o prawa kobiet wymuszającego przyzwolenie na przemysł zabijania dzieci nienarodzonych.

Ostatnio zmieniany sobota, 29 listopad 2014 19:28
sobota, 22 listopad 2014 14:27

Status peryferyjny

Napisane przez

kumorW rozmowach o Polsce często się rozmijamy. Głównym problemem jest bowiem to, jak ją pojmujemy.

Przez kilka pokoleń przyzwyczajono nas, że do tego, by była Polska, wystarczy, aby Polakom w miarę dobrze się powodziło. No i oczywiście, żeby im warszawska orkiestra grała na co dzień przyjemną dla ucha muzykę.

Ponieważ druga wojna światowa i wydarzenia z nią związane ścięły polskie elity bolszewicko-hitlerowską klingą, pozostałe społeczeństwo straciło ochotę na podmiotowość. Przez dekady peerelu przyzwyczajono je, że i tak wyżej kija nie podskoczysz i najważniejsza jest micha.

Po raz kolejny Marsz Niepodległości przeszedł ulicami Warszawy i po raz kolejny doszło do próby rozbicia tego zgromadzenia. Dlaczego tak się dzieje?

W tym roku moim marszowym cicerone był Grzegorz Braun i to dzięki jego zachętom do wspólnego szybkiego biegania byliśmy niedaleko wszystkich ważnych wydarzeń. Stąd mój lepszy "ogląd"...

Dlaczego się tak dzieje? Na ulicach stały pułki kilkudziesięciu tysięcy policjantów oddziałów prewencji.

No właśnie PREWENCJI. Marsz zaatakowała grupa może stu "kiboli". Atakowała nie tylko policję, i ale i straż marszu.

Zamaskowani młodzi ludzie, którzy wykorzystują okazję, by sobie podpompować adrenalinę.

Dlaczego tak łatwo im to przychodzi?

Dlaczego w porę nie są "spacyfikowani", skoro pochodzą z jednego z najbardziej rozpoznanych policyjnie środowisk, w których służby mają setki informatorów?

Dlaczego policja blokuje, kontrolując po kilka razy, jadące do Warszawy autobusy ze Strażą Marszu i te ze "zwykłymi" ludźmi, a widoczne gołym okiem "oddziały kiboli" mimo policyjnych szpalerów nie są – znów użyję tego słowa – "prewencyjnie" zatrzymywane pod byle pretekstem?

Odpowiedź jest banalna. Jeden policyjny informator, jedna wtyka, odpowiednio legendowana w kibicowym środowisku, wystarczy do przeprowadzenia "kombinacji operacyjnej" wśród kilkunastu chłopaków, z dziesięcioma takimi wtykami na usługach można już zaatakować całe wielotysięczne zgromadzenie. To są podręcznikowe zagrania.

Dlaczego policja łatwo i skutecznie może penetrować środowiska kibolskie? Bo młodym kibicom przy różnych okazjach zdarza się wchodzić w konflikt z prawem i wtedy jest do nich "dostęp"; można za puszczenie w niepamięć czy jakieś miłe "ułatwienia" namówić do "drobnych przysług", o których "nikt nie musi wiedzieć". Są to zabiegi należące do podstawowego arsenału pracy policyjnej.

Odpowiadając zaś na podstawowe pytanie, cui bono? Jest oczywiste, że burdy nie leżą w interesie środowisk niepodległościowych, związanych z ideą i organizatorami Marszu.

Tyle "w temacie", dlaczego musieliśmy się nawąchać duszącego gazu i głuchnąć od petard rzucanych pod nogi. (Grzegorzowi Braunowi umyślnie.) Bo to pozwala później wszystkim polskojęzycznym notablom tłumaczyć, że ten "faszystowski" marsz oraz środowisko politycznie z nim związane muszą zostać zakazane. Prosty ogląd sytuacji pokazuje, że faszyzm jako nurt, w którym państwu wszystko wolno – owszem jest, ale z drugiej strony; w kraju coraz bardziej ograniczającym wolność pod hasłami demokracji, liberalizmu, ochrony mniejszości czy walki z antysemityzmem etc.

A Marsz… Cóż, Marsz jest piękny i idzie w podniosłej atmosferze; poczynając od Mszy za Ojczyznę w kościele św. Barbary, a na występach tożsamościowych zespołów kończąc. W tym roku był dla mnie szczególnie podniosły, bo miałem zaszczyt przemówić do 100 tysięcy jego uczestników, zapewniając, że emigrujący Polacy najczęściej zabierają kawał Polski w sercach; pozostają Polakami i że razem jest nas 60 milionów, co stanowi wciąż nieodkorkowany potencjał.

Nad tym, by go uruchomić, pracuje organizacja młodych Polaków w Wielkiej Brytanii Patriae Fidelis, starająca się między innymi o to, by rodzące się tam masowo polskie dzieci nie wynaradawiały się.

Mogliśmy o tym porozmawiać w warszawskim pubie PiwPaw, gdzie przed Marszem spotkali się "emigranci", ludzie ze Szwecji, Danii, Wielkiej Brytanii.

Był tam m.in. Włodek Kuliński z Wirtualnej Polonii w Szwecji, który akurat obchodzi urodziny wraz z Polską, był też Stanisław Tymiński, który do Polski przyjechał, by wręczyć Order Patrioty.

Z Polską jest bowiem tak, że z jednej strony, jest bardzo źle, a jednocześnie bardzo dobrze – o wiele lepiej niż w wielu krajach dogorywającej Europy.

W Polsce proces umierania cywilizacji nie jest jeszcze tak bardzo zaawansowany, co podkreślali obecni na Marszu Niepodległości mówcy z zagranicy.

W Polsce świadomość jeszcze nie wygasła i na Marszu Niepodległości to widać. Widać tysiące normalnych Polaków, którzy wyrwali się z matriksu oficjalnej propagandy sukcesu i chcą mieć dla siebie normalny kraj.

Gdy biegniemy z Grzegorzem przez kolumnę marszową, co krok ludzie chwytają go za rękaw, gratulują, pytają, jak sobie radzi, dziękują za filmy, robione bez albo wbrew zabiegom państwa polskiego.

Natykamy się na Ewę Stankiewicz.

– Witam ponownie w wolnej Polsce – mówię.
– Ale Polska nie jest wolna – sprzeciwia się pani Ewa.
– Tu teraz jest – pokazuję na asfalt nawierzchni mostu Poniatowskiego, pod nogami...

Podniosła, wspaniała atmosfera. Dziesiątki tysięcy polskich patriotów. Ich "sukces" na razie polega na tym, że prowokacja nie do końca się udała, nie zakończyła rozbiciem imprezy. Ci patrioci, idąc we własnym państwie z hasłami jego siły i odbudowy; z hasłami wielkiej Polski, są atakowani przez władzę i jej instytucje – i spotykają się na zewnątrz pustego Stadionu "Narodowego".

Kiedyś Jarosław Kaczyński użył określenia "to tam stało ZOMO". Dzisiaj przy okazji Marszu Niepodległości wyraźnie widać, gdzie kto stoi. Ale też Marsz budzi nadzieję, że ci, którzy teraz musieli stać w gazach przy akompaniamencie rozrywanych granatów hukowych na progu "narodowego" stadionu; których dzisiaj nie wpuszcza się na pokoje instytucji państwa, wkrótce te instytucje odwojują, a te stadiony oddadzą ludziom.

Chwała Wielkiej Polsce!
Andrzej Kumor

Ostatnio zmieniany sobota, 15 listopad 2014 18:35
piątek, 07 listopad 2014 16:27

Ratujmy naszą wspólnotę

Napisane przez

kumorBez elit, naród traci tożsamość i wolność, gdy zabraknie ciągłości przekazu kulturowego, ludzie są zagubieni; każdy może ich wziąć w jasyr. 

W dzisiejszym "Gońcu" publikujemy wywiad, w którym znawca problematyki niewolnictwa Słowian tłumaczy:

– Jesteś człowiekiem wolnym, dopóki znajdujesz się w kontekście rodziny, rodu, wspólnoty. Jeżeli nagle pojawią się jacyś ludzie i rozbijają ten kontekst, zmienia się wszystko, przekształcasz się w towar. Jesteś sam, stajesz się towarem na tej samej zasadzie, co koza czy litr miodu.

Ostatnio zmieniany piątek, 07 listopad 2014 19:58
sobota, 01 listopad 2014 14:09

Świętych obcowanie

Napisał

kumorNie ma lepszej szkoły życia niż cmentarz, nie ma lepszego miejsca, gdzie prawda o nas jest podana bardziej na talerzu. Wszystkich Świętych uzmysławia najważniejszy fakt życia – że śmierć może być bramą do świętości, stanu umożliwiającego obcowanie z samym Panem Bogiem.

Śmierć nie zamyka, lecz otwiera; otwiera przestrzeń, którą nasza wiara skrótowo opisuje jako "świętych obcowanie" – rzecz dziś, kiedy nasze dusze żyją zanurzone w świecie, trudną do wyobrażenia, przekraczającą całość ziemskiego doświadczenia. Przecież naszym celem nie ma być doświadczanie tego świata, jesteśmy w nim, by rozpoznać powołanie i z własnej woli je wypełnić, czyli prosto mówiąc, by się zbawić.

piątek, 24 październik 2014 15:14

Zdani na łaskę

Napisał

kumorW związku z zamachami w Ottawie i Quebecu kilka refleksji.

Po pierwsze, jeśli rzeczywiście są to wydarzenia sterowane, czyli jeśli istnieje zlecająca je siatka islamistyczna powiązana z ISIS czy czymkolwiek innym, no to zamachy zostały przeprowadzone tak, aby nie kierować oburzenia społecznego na islamskich imigrantów, ich struktury religijne, meczety, szkoły, imamów, by osłabić argument, że kanadyjski radykalizm islamistyczny jest zjawiskiem świeżo zaimportowanym.

Mądre, inteligentne zagranie, które pozwala twierdzić, że radykalizm islamski w Kanadzie nie ma nic wspólnego z obecnymi kierunkami imigracji, lecz jest po prostu wewnętrznym zjawiskiem społecznym.

Turystyka

  • 1
  • 2
  • 3
Prev Next

O nartach na zmrożonym śniegu nazyw…

O nartach na zmrożonym śniegu nazywanym ‘lodem’

        Klub narciarski POLMEDEN przy Oddziale Toronto Stowarzyszenia Inżynierów Polskich w Kanadzie wybrał się 6 styczn... Czytaj więcej

Moja przygoda z nurkowaniem - Podwo…

Moja przygoda z nurkowaniem - Podwodne światy Maćka Czaplińskiego

Moja przygoda z nurkowaniem (scuba diving) zaczęła się, niestety, dość późno. Praktycznie dopiero tutaj, w Kanadzie. W Polsce miałem kilku p... Czytaj więcej

Przez prerie i góry Kanady

Przez prerie i góry Kanady

Dzień 1         Jednak zdecydowaliśmy się wyruszyć po raz kolejny w Rocky Mountains i to naszym sta... Czytaj więcej

Tak wyglądała Mississauga w 1969 ro…

Tak wyglądała Mississauga w 1969 roku

W 1969 roku miasto Mississauga ma 100 większych zakładów i wiele mniejszych... Film został wyprodukowany aby zachęcić inwestorów z Nowego Jo... Czytaj więcej

Blisko domu: Uroczysko

Blisko domu: Uroczysko

        Rattray Marsh Conservation Area – nieopodal Jack Darling Memorial Park nad jeziorem Ontario w Mississaudze rozpo... Czytaj więcej

Warto jechać do Gruzji

Warto jechać do Gruzji

Milion białych różMilion, million białych róż,Z okna swego rankiem widzisz Ty…         Taki jest refren ... Czytaj więcej

Prawo imigracyjne

  • 1
  • 2
  • 3
Prev Next

Kwalifikacja telefoniczna

Kwalifikacja telefoniczna

        Od pewnego czasu urząd imigracyjny dzwoni do osób ubiegających się o pobyt stały, i zwłaszcza tyc... Czytaj więcej

Czy musimy zawrzeć związek małżeńsk…

Czy musimy zawrzeć związek małżeński?

Kanadyjskie prawo imigracyjne zezwala, by nie tylko małżeństwa, ale także osoby w relacji konkubinatu składały wnioski  sponsorskie czy... Czytaj więcej

Czy można przedłużyć wizę IEC?

Czy można przedłużyć wizę IEC?

Wiele osób pyta jak przedłużyć wizę pracy w programie International Experience Canada? Wizy pracy w tym właśnie programie nie możemy przedł... Czytaj więcej

Prawo w Kanadzie

  • 1
  • 2
  • 3
Prev Next

W jaki sposób może być odwołany tes…

W jaki sposób może być odwołany testament?

        Wydawało by się, iż odwołanie testamentu jest czynnością prostą.  Jednak również ta czynność... Czytaj więcej

CO TO JEST TESTAMENT „HOLOGRAFICZNY…

CO TO JEST TESTAMENT „HOLOGRAFICZNY” (HOLOGRAPHIC WILL)?

        Testament tzw. „holograficzny” to testament napisany własnoręcznie przez spadkodawcę.  Wedłu... Czytaj więcej

MAŁŻEŃSKIE UMOWY O NIEZMIENIANIU TE…

MAŁŻEŃSKIE UMOWY O NIEZMIENIANIU TESTAMENTÓW

        Bardzo często małżonkowie sporządzają testamenty razem (tzw. mutual wills) i czynią to tak, iż ni... Czytaj więcej

Wszelkie prawa zastrzeżone @Goniec Inc.
Design © Newspaper Website Design Triton Pro. All rights reserved.