
Andrzej Kumor
Redaktor naczelny Gońca, dziennikarz i publicysta. Poczytaj Kumora...
Kiedy nad lewymi pasami autostrad zawisły dziwne tablice z wielkimi napisami TEMPORARY, moje peerelowskie szczepienie natychmiast kazało mi czytać, że to będzie na stałe. Władza ludowa jak coś raz zabierze, to nigdy nie oddaje. No i proszę, okazuje się, że owe wydzielone pasy zostaną już na stałe, z tym że będą z nich mogli korzystać nie tyle posiadacze wielodzietnych rodzin, którzy zazwyczaj jeżdżą w więcej niż trzy osoby, ale ci co na to mają, czyli ludzie bogaci.
Socjalistyczny rząd Ontario uznał bowiem, że nadarzyła się okazja do kontynuowania eksperymentu, i obecnie jazda po tych pasach będzie płatna. Jak się postawiło na czele Janosika a rebours, który zabiera nam wszystkim, coraz biedniejszym, a daje zaprzyjaźnionym "krewnym i znajomym Królika", no to mamy efekt.
Kilka zdarzeń z ubiegłego tygodnia woła o komentarz.
Po pierwsze, Kanada podpisała z Ukrainą układ o wolnym handlu. Kolejny to przykład używania gospodarki do celów politycznych. Również tych wyborczych, korzystnych dla Partii Konserwatywnej tu, na miejscu.
Układ otwiera kanadyjski rynek dla produkcji przedsiębiorstw ukraińskich oligarchów. Praktycznie cały import z Ukrainy do Kanady odbywał się będzie bezcłowo, tak że wkrótce będziemy masowo wcinać tanie czekoladki Roszen z zakładów miliardera Poroszenki. I nie tylko.
W dzisiejszych czasach coraz mniejszej i coraz bardziej wyrywkowej znajomości historii (kariery na historii się nie zrobi) świadomość obecności i znaczenia Kresów dla Polski powoli zanika. Młodsze pokolenia przyzwyczaiły się do Polski owalno-kwadratowej, wyrysowanej na mapie ołówkiem Stalina; Polski bez Lwowa, Wilna i Grodna, o Żytomierzu nie wspominając. Tymczasem przecież częścią krajobrazu polskiej duszy i związanej z nim mentalności było poczucie swobody i otwartego nieba charakterystyczne dla wschodnich obszarów Polski. Bez tej ziemi zaludnianej przez wieki pokoleniami pobożnych, pracowitych i fantazyjnych Polaków, częstokroć dziwaków i sobiepanów, bylibyśmy kimś zupełnie innym.
Z oczywistych powodów przez okres PRL-u świadomość kresowych korzeni naszej Ojczyzny przemilczano, z uwagi na niepolskie interesy nie wróciła ona do sfery publicznej debaty po ogłoszeniu "upadku komunizmu". Zabrakło nie tylko międzynarodowej koniunktury, ale również samej koncepcji, po co i na jakich zasadach moglibyśmy na Kresy wracać. A przecież można było próbować, choćby za sprawą proponowanej Skubiszewskiemu przez prezydenta Białorusi Szuszkiewicza unii warszawsko-mińskiej. Do takich pociągnięć trzeba było jednak mieć jaja i polski rząd w Warszawie, a nie tylko być kompradorem na krótkiej smyczy. Gdyby Polska rzeczywiście wybiła się na niepodległość wysiłkiem Polaków,wówczas można byłoby, podobnie jak miało to miejsce po roku 1918, uprawiać politykę państwową odbudowania silnej regionalnej pozycji. Tak się nie stało.
Są sprawy duże i są sprawy małe. Tak się składa, że te ostatnie coraz częściej wynikają z pierwszych.
Czy nie dziwi na przykład, że jedne po drugich, jakby prowadzone pod rękę, parlamenty różnych państw zatwierdzają rozwalające tradycyjną rodzinę "prawa", w tym homoseksualistów do adopcji dzieci?
Czy nie dziwi, że różnego rodzaju fanaberie kulturowe pojawiają się ni stąd, ni zowąd niemal jednocześnie, a ludzie oddzieleni od siebie tysiącami kilometrów i latami świetlnymi tradycji czytają w gazetach o identycznych idiotyzmach? Sami z siebie na to wpadli, a może ktoś ich telepatycznie zainspirował?
Odchodzą ostatni. Pan Mieczysław Lutczyk był przyjacielem wielu tutejszych Polaków. Obecny w czasie niemal każdej uroczystości patriotycznej, wołał do wojennych sojuszników Polski swym silnym do śmierci głosem – zdradziliście! Odczytuwał ze wzruszeniem apel poległych na obchodach kombatanckich i wojskowych, czy wreszcie uczestnicząc w licznych spotkaniach z polską młodzieżą, przekazywał przesłanie swego heroicznego pokolenia; o tym, czym była Wolna Polska; o tym, ilu Polaków gotowych było dla niej bez zmrużenia powiek iść w całopalny ogień.
Dla ludzi zanurzonych w kulturze dzisiejszego świata, użycia, przyjemności i konsumpcji było to wołanie z innego wymiaru, z "innej strony galaktyki".
Mieczysław Lutczyk był żołnierzem, który do końca pozostał wierny swemu dowódcy, z którym przeszedł polską drogę krzyżową, wygrywając wszystkie bitwy w przegranej polskiej wojnie, był synem najbardziej polskiej z polskich ziem – ziemi świętokrzyskiej, kolebki państwowości, gdzie grody Wiślan i kurhany pra - Słowian.
Premier Kanady Stephen Harper odwiedził Polskę, m.in. po to, aby powtórzyć z całą mocą "antyputinowe" przesłanie. Premier Harper z pewnością jest pod tym względem faworytem internacjonalnych środowisk, reprezentowanych w nadwiślańskim kraju między innymi przez szefa Fundacji Batorego pana Alika Smolara (z bardzo z kolorowej rodziny polskich Żydów), który niedawno zarzucał w radiu nowemu prezydentowi elektowi nie dość radykalną "antyputinowość".
Jeśli chodzi o antyputinowość, to premier Harper jest bardzo wielki kozak, problem tylko taki, że o ile Polska wydaje na zbrojenia 2 procent PKB, to Kanada poniżej 1 proc. Wygląda więc na to, że jest to poza na cudzy rachunek – typowy przejaw dobrej brytyjskiej szkoły dyplomacji.
Rozpoczęły się miodowe miesiące nowego polskiego prezydenta – okres burzy i naboru. Andrzej Duda reprezentuje nowe pokolenie polskiej polityki, nowe pokolenie polskiej elity. Siłą rzeczy dotychczasowy zabetonowany układ osobowy dobiega końca. Co prawda polityczna emerytura jest rzeczą, która dotkniętym różdżką władzy dożywotnim działaczom z trudem przychodzi do głowy, no ale Pan Bóg ma również swoje propozycje…
Tak więc mamy wymianę pokoleń.
Polska polityka jest zabetonowana przez:
1. ordynację wyborczą,
2. finansowanie partii z budżetu.
To oczywiste. Notabene nikt jakoś poważnie nie podchodzi do tego, czym są osławione JOW-y proponowane przez Pawła Kukiza. Sam akronim został sfetyszyzowany przez obie strony na użytek propagandowych szczeknięć – ale nie ma racjonalnej debaty na ten temat.
Sukces Andrzeja Dudy wydawał się być przesądzony przed wyborami – patrzmy realnie, bez egzaltacji, bo z samych ochów i achów dziecka nie będzie. W ocenie p. Andrzeja Dudy warto pamiętać, że prezydent nie ma żadnych prerogatyw do skutecznego rządzenia, a zatem klucz do zamka leży w PiS-ie i jesiennych wyborach. Do tego czasu pozostaje nam estetyka gestów, jednych ładnych, innych takich sobie…
Wróćmy więc z wielkiego świata polskiej polityki na nasze kanadyjskie podwórko, gdzie rządzący torysi właśnie rozpoczęli konsultacje w sprawie ewentualnej reformy programu emerytalnego. Dla większości z nas, którzy nie mamy dodatkowych emerytur z zakładów pracy, ani też dużych oszczędności w RRSP, zmiany polegające na zwiększeniu i składek, i świadczeń Canada Pension Plan są niekorzystne. Dlaczego? Dzisiaj do emerytur dopłaca nam podatnik w postaci świadczeń GIS (Guaranteed Income Supplement), a zatem zwiększając składkę Canada Pension Plan, rząd chce nas po prostu zmusić do wzięcia na siebie części tych kosztów indywidualnie.
Nauczyłem się szanować nadzieję. Nadzieja czasem potrafi trzymać przy życiu wbrew wszystkiemu, czasem nawet ta płonna daje siłę do działania.
Zabijanie nadziei to zabijanie człowieka.
Jednocześnie z biegiem lat nauczyłem się czytać w prostych, a czasem prymitywnych i jawnych mechanizmach manipulacji – mało finezyjnych chwytach, którymi banda cynicznych kierowników systemu steruje ludźmi, odbierając im wolność, godność, a przede wszystkim zabierając majątek i efekty pracy.
Dobry wynik Pawła Kukiza w wyborach prezydenckich, odgrzał temat jednomandatowych okręgów wyborczych. Okazało się, że nawet zdeklarowani niegdyś zwolennicy tej radykalnej reformy systemu politycznego, dziwnie nabierają wody w usta, ba, nawet Kukiz, który wziął na siebie realizację testamentu śp. prof. Jerzego Przystawy, niestrudzonego orędownika odbudowy społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i JOW-ów, jakoś mniej stanowczo podchodzi dzisiaj do tego postulatu.
O co chodzi w JOW-ach?
Przede wszystkim o to, by ludzie mieli głos, to znaczy, aby ludność z danego obszaru – gminy czy miasta, mogła wybierać posła, którego zna, który jest miejscowy, a nie przywieziony w teczce, z miejsca kupionego na partyjnej liście. Miejscowego posła łatwiej chwycić za barchatki i łatwiej z nim porozmawiać, choćby przez sam fakt, że zazwyczaj mieszka na miejscu i przyjeżdża do rodziny, a nie raz na ruski miesiąc "wizytuje mieszkańców".
Oczywiście, JOW to tylko fundament reformy systemu politycznego, która pozwoliłaby oddać władzę w ręce obywateli.
Turystyka
- 1
- 2
- 3
O nartach na zmrożonym śniegu nazyw…

Klub narciarski POLMEDEN przy Oddziale Toronto Stowarzyszenia Inżynierów Polskich w Kanadzie wybrał się 6 styczn... Czytaj więcej
Moja przygoda z nurkowaniem - Podwo…

Moja przygoda z nurkowaniem (scuba diving) zaczęła się, niestety, dość późno. Praktycznie dopiero tutaj, w Kanadzie. W Polsce miałem kilku p... Czytaj więcej
Przez prerie i góry Kanady

Dzień 1 Jednak zdecydowaliśmy się wyruszyć po raz kolejny w Rocky Mountains i to naszym sta... Czytaj więcej
Tak wyglądała Mississauga w 1969 ro…

W 1969 roku miasto Mississauga ma 100 większych zakładów i wiele mniejszych... Film został wyprodukowany aby zachęcić inwestorów z Nowego Jo... Czytaj więcej
Blisko domu: Uroczysko

Rattray Marsh Conservation Area – nieopodal Jack Darling Memorial Park nad jeziorem Ontario w Mississaudze rozpo... Czytaj więcej
Warto jechać do Gruzji

Milion białych różMilion, million białych róż,Z okna swego rankiem widzisz Ty… Taki jest refren ... Czytaj więcej
Massasauga w kolorach jesieni
Nigdy bym nie przypuszczała, że śpiąc w drugiej połowie października w namiocie, będę się w …
Life is beautiful - nurkowanie na Roa…
6DHNuzLUHn8 Roatan i dwie sąsiednie wyspy, Utila i Guanaja, tworzące mały archipelag, stanowią oazę spokoju i są chętni…
Jednodniowa wycieczka do Tobermory - …
Było tak: w sobotę rano wybrałem się na dmuchany kajak do Tobermory; chciałem…
Dronem nad Mississaugą
Chęć zobaczenia świata z góry to marzenie każdego chłopca, ilu z nas chciało w młodości zost…
Prawo imigracyjne
- 1
- 2
- 3
Kwalifikacja telefoniczna

Od pewnego czasu urząd imigracyjny dzwoni do osób ubiegających się o pobyt stały, i zwłaszcza tyc... Czytaj więcej
Czy musimy zawrzeć związek małżeńsk…

Kanadyjskie prawo imigracyjne zezwala, by nie tylko małżeństwa, ale także osoby w relacji konkubinatu składały wnioski sponsorskie czy... Czytaj więcej
Czy można przedłużyć wizę IEC?

Wiele osób pyta jak przedłużyć wizę pracy w programie International Experience Canada? Wizy pracy w tym właśnie programie nie możemy przedł... Czytaj więcej
FLAGPOLES
Flagpoling oznacza ubieganie się o przedłużenie pozwolenia na pracę (lub nauk…
POBYT CZASOWY (12/2019)
Pobytem czasowym w Kanadzie nazywamy legalny pobyt przez określony czas ( np. wiza pracy, studencka lub wiza turystyczna…
Rejestracja wylotów - nowa imigracyjn…
Rząd kanadyjski zapowiedział wprowadzenie dokładnej rejestracji wylotów z Kanady w przyszłym roku, do tej pory Kanada po…
Praca i pobyt dla opiekunów
Rząd Kanady od wielu lat pozwala sprowadzać do Kanady opiekunki/opiekunów dzieci, osób starszych lub niepełnosprawnych. …
Prawo w Kanadzie
- 1
- 2
- 3
W jaki sposób może być odwołany tes…

Wydawało by się, iż odwołanie testamentu jest czynnością prostą. Jednak również ta czynność... Czytaj więcej
CO TO JEST TESTAMENT „HOLOGRAFICZNY…

Testament tzw. „holograficzny” to testament napisany własnoręcznie przez spadkodawcę. Wedłu... Czytaj więcej
MAŁŻEŃSKIE UMOWY O NIEZMIENIANIU TE…

Bardzo często małżonkowie sporządzają testamenty razem (tzw. mutual wills) i czynią to tak, iż ni... Czytaj więcej
ZASADY ADMINISTRACJI SPADKÓW W ONTARI…
Rozróżniamy dwie procedury administracji spadków: proces beztestamentowy i pr…
Podział majątku. Rozwody, separacje i…
Podział majątku dotyczy tylko par kończących formalne związki małżeńskie. Przy rozstaniu dzielą one majątek na pół autom…
Prawo rodzinne: Rezydencja małżeńska
Ontaryjscy prawodawcy uznali, że rezydencja małżeńska ("matrimonial home") jest formą własności, która zasługuje na spec…
Jeszcze o mediacji (część III)
Poprzedni artykuł dotyczył istoty mediacji i roli mediatora. Dzisiaj dalszy ciąg…