Po mszy, która wypełniła po brzegi kościół św. Kazimierza, przemaszerowano w zwartym szeregu pod pomnik. Padał drobny deszcz, od jeziora Ontario, w pobliżu którego znajduje się Pomnik Katyński, gęstniała mgła. W takiej scenerii posuwał się ku miejscu manifestacji szereg niosący narodowe flagi, wieńce i transparenty. Na czele szybko kroczącego pochodu znajdował się komendant Placówki 114 SWAP Krzysztof Tomczak. Za nim maszerowała harcerska młodzież, kombatanci, duchowni, przedstawiciele polskiego rządu, organizacje polonijne, politycy, działacze społeczni i wszyscy, którzy chcieli wyrazić tego dnia więź łączącą ich z ojczyzną, która straciła w Katyniu i pod Smoleńskiem swych najlepszych synów.
Niedzielne uroczystości pod pomnikiem Katyńskim zgromadziły około 300 osób. Było ich wyraźnie mniej niż przed rokiem, ale w tym samym czasie w Brampton odbywało się odsłonięcie tablicy poświęconej ofiarom Katynia przez wdowę po śp. Tomaszu Mercie, który zginął w katastrofie lotniczej. O tym wydarzeniu można przeczytać na sąsiedniej stronie "Gońca".
Proboszcz parafii Świętego Kazimierza – o. Jacek Nosowicz rozpoczął uroczystości pod pomnikiem Katyńskim modlitwą, w której prosił:
...napełnij ich dusze swoim pokojem, obdarz ich swoim miłosierdziem. Powierzamy także Tobie tych wszystkich, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej dwa lata temu – Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wraz z małżonką Marią i tych wszystkich, którzy uczestniczyli w delegacji na uroczystości katyńskie. Prosimy Cię – wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista nichaj im świeci. Niech odpoczywają w spokoju wiecznym...
Manifestację pod pomnikiem Katyńskim prowadził Jan Cytowski – pierwszy zastępca prezesa KPK. Przemawiali między innymi: Juliusz Kirejczyk – prezes torontońskiego oddziału KPK, Ted Opitz – poseł do parlamentu federalnego, przedstawiciel Peggy Nash, posłanki do parlamentu i reprezentuje tam okręg Parkdale-High Park, który zamieszkuje bardzo dużo Polaków, oraz były poseł do parlamentu kanadyjskiego – Gerard Kennedy.
W swych mowach wszyscy podkreślali straty, jakie odniósł polski naród po obu tragicznych wydarzeniach w Katyniu i pod Smoleńskiem. Wyrażali również nadzieję, że sprawcy zostaną napiętnowani i ukarani, a okoliczności katastrofy ostatecznie i jednoznacznie wyjaśnione.
Przedstawiciel polskiego rządu, konsul generalny Marek Ciesielczuk, powiedział:
W ten kwietniowy dzień nasze myśli w sposób oczywisty wracają do wydarzeń sprzed 72 i dwóch lat. Ciągle zadajemy sobie pytania: jak to stało się możliwe, że 22 tysiące najlepszych oficerów narodu polskiego w bestialski sposób zamordowano w 1940 roku. Jak stało się możliwe, że siedemdziesiąt lat później prezydent i jego małżonka, elita polskiego narodu zginęła w drodze na uroczystości, chcąc pokłonić się nad miejscem kaźni polskich oficerów. Wszyscy pamiętamy 10 kwietnia 2010 roku – przepełnia nas żal, smutek i zło, które się wydarzyło, a które nie powinno mieć miejsca.
Jest takie powiedzenie, że my, Polacy, najlepiej zdajemy najtrudniejsze egzaminy i egzamin z lekcji posmoleńskiej jest oczywisty – ta tragedia nie powinna nas dzielić. Ona powinna nas jednoczyć, tak jak w zjednoczeniu, w służbie Ojczyźnie byli ci, których zamordowano w 1940 roku, jak i ci, którzy zginęli w 2010 roku. Powinniśmy pamiętać o tym, że miłość do naszej ojczyzny jest jedna, jak nasza ojczyzna jest jedna. Nie powinniśmy nigdy dzielić się na lepszych i na gorszych, na tych, którzy miłują Polskę mniej, lub bardziej. Na tych, którzy mają mniejszy lub większy szacunek do naszych symboli narodowych, które mamy tu, przed tym pomnikiem.
Pamiętajmy o tym, że Polska jest jedna i my w trosce o tę Polskę powinniśmy być zjednoczeni, a prawda – jakakolwiek by była trudna i ciężka – ujrzy światło dzienne, bo tak po prostu ten świat jest skonstruowany.
Po wystąpieniu konsula, głos zabrała prezes Zarządu Głównego KPK – Teresa Berezowska:
W ten szczególny dzień jesteśmy zebrani tutaj, pamiętając Polskę, która jest jak żołnierz, który jest ranny. Niektóre rany goją się szybciej niż inne. Rana katyńska jest raną, które zostanie naszą raną na zawsze. To jest rana, którą żołnierz może pokazać innym z pewną dumą, lecz z wielkim smutkiem. Boli go ona na zawsze...
Nas wszystkich boli rana katyńska. A przy tej ranie nowa rana. O tę ranę musimy też zadbać, musimy sprawdzić, co było, ale musimy ją goić i tak jak dzisiaj w kościele było mówione – musimy pamiętać, że Pan Jezus Miłosierny nas kocha – nasz kraj i nas wszystkich. Musimy umieć wybaczać, ale nie możemy zapominać...
Po uroczystościach pod pomnikiem Katyńskim część manifestujących zebrała się pod tablicą upamiętniającą wywózkę Polaków na Syberię. Wokół niej zebrali się członkowie i sympatycy Stowarzyszenia Józefa Piłsudskiego "Orzeł Strzelecki" w Kanadzie pod wodzą jego przewodniczącego Grzegorza Waśniewskiego oraz Związku Ziem Wschodnich RP, którym kieruje Władysław Dziemiańczuk.
Jerzy Rosa
Mississauga