Logo
Wydrukuj tę stronę

Dzieci nasze polskie

Oceń ten artykuł
(1 Głos)

RatajewskaPojechałam na rowerze w moim poobiednim czasie wolnym do marketów. Byłam w trzech. Zostały jeszcze dwie walizki, fajne dość, ale srebrne. Lepiej, gdy walizka nie jest za ładna, bo może kogoś przyciągnąć, kogoś zainteresowanego jej zawartością. Z powrotem spłoszyłam trzy sarny, które nie bały się wielu jadących samochodów. Byłam od nich daleko, a jednak uciekły przede mną. 

Pani starsza chce sama spacerować. Patrzę na nią z góry, ze wszystkich okien po kolei.
Sąsiad znów dzisiaj był, naprawiał znów coś. Dzięki jego pomocy wszystko w tym domu jest stare, nic nie jest wymieniane. Myślałam, że wymieni zamek, ale on coś tam wiercił. Teraz klucza mamy nie wyjmować z zamka, takie jest jego zalecenie.
Mój rower ma opony bez bieżnika, upomnę się o nowe opony w swoim czasie. Najlepszy byłby inny rower, bo takie rowery były w Polsce w latach 60. Ja nie wybrzydzam, nie zależy mi na wyglądzie roweru, ale przydałyby się przerzutki. Ciężko się na nim jeździ.


Dalsza część artykułu dostępna po wykupieniu subskrypcji. Kup tutaj!

Artykuły powiązane