Logo
Wydrukuj tę stronę

Wanny na pastwisku

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

ligeza     Stoję, samotny i bosy, nad brzegiem morza, zwrócony twarzą w stronę wydm. Nie mogę poruszyć dłonią, nie mogę spojrzeć w bok ani opuścić powiek, drgnąć nie mogę.

     Wiem, że z tyłu czai się niebezpieczeństwo i lada moment groźne “coś” dopadnie mnie, ogarnie i rozszarpie. Czas zmykać co sił, ale nic z tego. Sparaliżowany tajemniczą mocą nie daję rady podnieść stopy.

     Tymczasem ciemne niebo rozświetlają jasnosine przędziwa błyskawic. Powietrze spuchło niemożliwie, a mimo to wciąż nabrzmiewa. Nieubłaganie wzbiera we mnie strach.


Dalsza część artykułu dostępna po wykupieniu subskrypcji. Kup tutaj!

Artykuły powiązane