Zarówno nasi krajowi okupanci, jaki i ich zagraniczni mocodawcy, systematycznie i planowo serwują nam pokazowe policzki i kopniaki. Od 10 kwietnia 2010 mamy ich całą listę – począwszy od wezwań naszego duchowieństwa i ludzi kultury, by w odpowiedzi na Smoleńsk szczególnie uczcić 9. maja poległych sołdatów. Tylko w ostatnich dniach przełknęliśmy sądowy cyrk związany z miejscem TV Trwam na multipleksie oraz bezkarny atak „bohatera PO” na opozycyjną dziennikarkę. Powtarzam – to nie przypadki, ale stała obróbka psychologiczna mająca złamać do ostatka nasze morale. W tym kontekście marsz rosyjskich „kibiców” jawi się dla nas jako szansa.