Wiemy, że nigdy nie powstanie. Z winy głównego bohatera, który już będąc u progu, odrzucił przepustkę do nieśmiertelności. A mógł postąpić wzorem wielkich postaci historycznych.
Wiemy, że nigdy nie powstanie. Z winy głównego bohatera, który już będąc u progu, odrzucił przepustkę do nieśmiertelności. A mógł postąpić wzorem wielkich postaci historycznych.Powstanie za to sygnowane nazwiskami uznanych twórców filmowe dziełko o naszym bohaterze, fabularne, ale aspirujące do bycia biografią o niemal paradokumentalnym charakterze. Według osób mających dostęp do scenariusza film ten będzie roić się od błędów, manipulacji, czy mówiąc wprost kłamstw. Tak oto, jak mawiał towarzysz Lenin, film znów staje się najważniejszą ze sztuk. W służbie umiłowanej władzy. Wiadomo, propaganda nie jedną może mieć postać. A reżyser, twórca wielu naprawdę wybitnych dzieł, który w młodości inspirował się włoskim neorealizmem, kończy, jako przedstawiciel neoperelizmu. Dość smutne, tym bardziej, jeżeli głównym motywem tworzenia owego dziełka miałaby być nienawiść do jednego Prezesa. To, niestety możliwe. Pamiętajmy, że ten sam reżyser stwierdził kiedyś „czytanie przez 19 lat »Gazety Wyborczej« nie pozostaje bez wpływu na moją biedną głowę”. Było to w roku 2008, teraz słowo 19 zapewne wystarczy zmienić na 23.